ŁAŃCUT – O BŁĘKITNEJ MARKIZIE

Dwieście pięćdziesiąt lat temu, w łańcuckim pałacu mieszkała księżna Izabella z Czartoryskich Lubomirska. Niezwykła to była dama – niskiego wzrostu, ale wielkiego umysłu. Przyjaźniła się z samą królową Francji Marią Antoniną. Uwielbiała stroić się w błękitne krynoliny, stąd nazwano ją Błękitną Markizą.

Kiedy jeszcze była dzieckiem, wiele czasu spędzała z towarzyszem zabaw Stanisławem Augustem Poniatowskim (później królem Polski). Mimo, iż kochała go z całego serca, kiedy dorosła musiała wypełnić rozkaz surowego ojca i poślubić starszego o szesnaście lat, księcia Stanisława Lubomirskiego. Marzeniem jej życia było urodzić syna, lecz na świat przychodziły kolejne córki. Pewnego dnia księżna dowiedziała się, że na dworze jej krewnych Lubomirskich przyszedł na świat chłopiec. Chętnie przyjęła zaproszenie i udała się w odwiedziny. Tam, w zmowie z boną, Izabella uprowadziła dziecko i przywiozła je do Łańcuta.

Do dziś, niejeden widział, jak duch Błękitnej Damy spaceruje pośród antycznych posągów łańcuckiej Galerii Rzeźb i zatrzymuje się w Sali Kolumnowej, by spojrzeć na swoje ukochane dziecię – Henryka.


(tekst legendy na podst. opracowania Bożeny Lauzer)
Zakładka z legendą, MAKI, Lublin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.