O DZIELNEJ HALINIE „KTÓRA SANDOMIERZ PRZED TATARY URATOWAŁA”

Przed wiekami ziemie polskie niejednokrotnie były nawiedzane przez tatarskie ordy. Tatarzy palili miasta i wsie, mordowali ludzi, grabili dobytek. Tylko cudem zdarzało się ocalić z pogromu. Najazd roku 1260 zrujnował także Sandomierz i niewielu mieszkańców pozostawił przy życiu. Jeszcze nie ucichły echa tej tragedii, kiedy w 27 lat później wici głosiły nowe niebezpieczeństwa. Tatarskie ordy spaliły Mazowsze, ziemię lubelską, sieradzką, krakowską i znalazły się pod Sandomierzem. Tym razem miasto było dobrze przygotowane do odparcia ataków. Szturm nie udał się. Rozwścieczeni Tatarzy postanowili wziąć gród głodem, a sami czekać na posiłki. Wówczas to Halina – córka woja Piotra Krempy postanowiła wciągnąć wroga w pułapkę.

Pewnej nocy, lochami pod miastem udała się do obozu wroga i zażądała widzenia z wodzem. Wyznała mu, że pragnie pomóc Tatarom, bo mieszkańcy Sandomierza zagarnęli po śmierci jej ojca cały dobytek, a ją samą zamknęli w klasztorze. Obiecała przeprowadzić tatarskie wojsko lochami, a na dowód dobrej woli pokazała kawałek skóry z tatarskiego kołczana. Otrzymała go od ojca, który pielęgnował rannego syna tatarskiego wodza.

Nie do końca uwierzono Halinie. Postanowiono wysłać na zwiady tylko niewielki oddział Tatarów, który wprowadziła w lochy wiodące do miasta. Już, już chcieli ruszyć do walki, ale dziewczyna powstrzymała ich, mówiąc, że tak niewielką liczbę wojowników sandomierzanie zabijają. Dowódca zwiadu usłuchał Haliny, Wrócili do obozu i opowiedział o wszystkim wodzowi. Postanowiono, że o zmroku ruszy całe wojsko i bez trudu zdobędzie gród. Tak też uczyniono. Halina wiodła Tatarów przez lochy. Kiedy ostatni z nich zniknął w czeluściach, do ataku ruszyli obrońcy Sandomierza. Bez trudu pokonali nieliczne straże pozostałe w obozie, a wejście do lochu zasypali ogromnymi głazami. Dzielna Halina uratowała Sandomierz. Przez wiele lat później znajdowano w lochach pod miastem szkielety Tatarów zwabionych w pułapkę.

Źródło: Legendy Świętokrzyskie, Przewodnik Rodzinny, T. Banaś, R. Garus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.