O SZWEDZKIM STOLE

Trudny to był czas dla całej Rzeczypospolitej, kiedy król szwedzki Karol Gustaw wkroczył na ziemie polskie ze swoimi wojskami. Niszcząc i grabiąc wszystko po drodze, niebawem Szwedzi dotarli pod Zamość. Nie przeraziło to panującego natenczas w Zamościu Jana Sobiepana Zamoyskiego. Nic dziwnego – twierdza to była nie do zdobycia. Mury grube obronne, działobitnie armatami najeżone, nawet wojskom Chmielnickiego i Tuhaj Beja nie uległy. Zafrasował się Karol Gustaw, widząc, jak trudne przed nim zadanie. Najpierw poselstwo posłał, Jana Sobiepana do posłuszeństwa wzywając i liczne korzyści obiecując. A kiedy to nie pomogło, postanowił do fortelu się uciec. Poprosił więc o gościnę pożegnalną. Ale Sobiepan podstęp króla odgadł. Wiedział, że jeśli Karol Gustaw raz mury przekroczy, to opuścić już ich nie zechce. Gościny odmówić? Też nie wypada … Postanowił tedy, że on ucztować będzie u siebie, a Szwedzi przed murami. I tak się stało. Stoły uginały się od obfitości, tylko ław do siedzenia Jan Sobiepan wystawić zakazał. Od tego czasu poczęstunek na stojąco rozpowszechnił się i do dziś nazywany jest „szwedzkim stołem”.

(na podstawie tekstu H, Szkutnika), Zakładka z legendą, Maki, Lublin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.