O ZBÓJECKIEJ SIEDZIBIE I POCZĄTKACH BIELSKIEGO ZAMKU

Gdy ziemie nad Białą puszcza nieprzebyta porastała, a wokół niósł się tylko śpiew ptaków i ryk niedźwiedzia, miejscowe wzgórze na przedpolu Beskidów zbójecka kompania na siedzibę sobie obrała. Miejsce było wymarzone: pośród rozległych kniei zaszyci złoczyńcy strachu przed władzą i ręką sprawiedliwości nie czuli, a wzgórze do obrony łatwym się wydawało. Co więcej, w pobliżu wiodły liczne szlaki handlowe, a kupcy wszelkich możliwych narodów i języków z towarami cennymi i monetami brzęczącymi radzi tędy wędrowali. Zbójecka drużyna napadała więc ze swej siedziby na karawany gościńce przemierzające, podróżnych mordowała, a łupy wielkie bez poważniejszego zgarniała trudu. Z każdej eskapady rzezimieszki wracały bogatsze, na szczęsnym wzgórzu zdobyte dobra składując. Zdawało się, że nic ich władaniu nie zagrozi.

Powoli puszcze padały pod toporami osadników, którzy nowe siedziby nad rzeką Białą zakładali. Cieszyli się zbóje, gdyż oto nowe ofiary same do nich przychodziły. W okolicy wioski wyrosły, zaś okrutni renegaci grabili je ze swego wzgórza bez zmiłowania. Bezbronni osadnicy poddawali się srogim rządom straszliwych sąsiadów, lecz w końcu gniew począł w nich wzbierać. Nie tak wyobrażali sobie życie nad Białą, skoro wszelkie owoce ich ciężkiej pracy w ręce bandy oprychów za sprawą grabieży lub okupu wpadały.

Skrzyknęli się więc pewnego razu i uzbrojeni na zbójeckie ruszyli wzgórze. Zdumienie ogarnęło niegodziwców, gdy ci których za poddanych niemal już mieli, na nich rezydencję jako napastnicy natarli. Bronili się zbójcy ze swego wzgórza z wściekłością, lecz taka sama wściekłość w dłonie mścicieli moc wlewała. Padał jeden rzezimieszek po drugim, szeregom licznym czoła stawić nie mogąc. A gdy ostatni z nich w kałużę krwi beż życia upadł, mieszkańcy nadbialskich wsi zwycięstwo ogłosili, łupy zaś przez lata zgromadzone pomiędzy sobie podzielili. Miejsce to nazwali zaś po łacinie Bilis, gdyż do zdobycia zbójeckiego gniazda gniew ich doprowadził.

Minęły lata i wieki, a o wzgórzu przeklętym zapomniano. Pewnego razu ozwał się jednak w okolicy głos myśliwskiego rogu. To Kazimierz I, książę cieszyński, aż nad Białą na łowach się zapuścił. Gonił Piastowicz za zwierzyną, gdy jednak wzgórze obronne ujrzał, inna myśl umysł jego opanowała. Nakazał w tym miejscu wznieść dla siebie myśliwski zameczek, który z tak znamienitego położenia mógłby korzystać. A słysząc od pobliskiej ludności zniekształconą już nazwę, imię Bielska mu nadał. Z czasem zaś przy owym zameczku gród nowy wyrósł, który miano Bielska zachował. Tak oto zbójecki proceder, gniew ludu i polowanie księcia Kazimierza I do powstania Bielska i bielskiego zamku się przyczyniły.

A może chcecie się z nami wybrać do miejsc opisanych w legendzie :). Propozycję takiej wycieczki znajdziecie TUTAJ 🙂

Źródło: Legendy zamków karpackich, B. Grzegorz Skala, BOSZ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.